Produkcja sera. Jak wyglądają poszczególne etapy?

produkcja sera

Ser to jeden z podstawowych produktów, z których korzystamy w kuchni. Na stałe wpisał się w nasze codzienne menu i pojawia się zarówno na kanapkach, jak i w wielu tradycyjnych daniach. W sklepach dostępne są jego różne rodzaje, a większość z nas ma swój ulubiony. Mało kto zastanawia się jednak, jak produkuje się sery i czemu zawdzięczają one swoją różnorodność.

Jak powstaje ser, czyli wstępne etapy produkcji

Zanim na naszym stole pojawi się gotowy produkt, mleko musi przejść długi proces – różny w zależności od gatunku sera. Na początku wyrównuje się zawartość tłuszczu w mleku, co powszechnie nazywane jest normalizacją, a następnie mleko pasteryzuje, dzięki czemu się nie psuje. Na następnym etapie produkcji do płynu dodaje się bakterie charakterystyczne dla danego rodzaju sera – jedne powodują, że ser się zbija, inne odpowiedzialne są za powstawanie w nim ok (popularnie zwanych dziurami). W przypadku serów podpuszczkowych, do mleka dokładana jest podpuszczka.

Dojrzewanie, czyli zanim na stół trafi ser

Produkcja sera kończy się etapem zwanym dojrzewaniem. To wtedy bakterie i grzyby rozkładają laktozę do kwasu mlekowego oraz hydrolizują tłuszcze – ser powoli nabiera charakterystycznego dla siebie smaku i zapachu. Niektóre sery są pikantne, inne słodkie, słone lub łagodne, jeszcze inne mają posmak ziołowy albo dodatkowo są poddawane procesowi wędzenia. Gotowe serwowane są samodzielnie, dodawane do pizzy i lasagne, podawane jako dodatek na różne rodzaje chleba. Smaczne i różnorodne stanowią jeden z podstawowych produktów w naszym menu.

 

Idealne połączenie smaku

tosty z serem

Gdyby nie ona, nie byłoby nas tutaj ー nadal wiedlibyśmy smutne, pozbawione smaku życie. Od niej wszystko się zaczęło. Jest wyrafinowana i nietuzinkowa. Miękkie wnętrze skryte w chrupkiej skorupce pieczywa. Szorstkość i miękkość jak światło i ciemność. Jak jing i jang. Kanapka z serem. Połączenie, dla którego warto żyć.

Wszyscy kochamy pieczywo i ser. Spożywamy je w najróżniejszych odmianach, wariacjach i formach. Jednak dopiero razem, połączywszy siły, tworzą prawdziwą ucztę dla zmysłów, eksplozję smaków, której nie sposób się oprzeć. Kanapka z serem to Święty Grall naszego klubu. Dzisiaj kilka słów na jej temat.

Status ontologiczny kanapki z serem

Na wstępie trzeba zadać istotne, filozoficzne  pytanie: czym jest kanapka z serem? Ten z pozoru błahy problem, gdyby dłużej nad nim pomyśleć, rozrasta się do rangi kafkowskiego labiryntu. Czy baguette z twarożkiem i rzodkiewką to już kanapka z serem? Czy zasługuje na to miano bardziej, czy mniej niż kajzerka z cheddarem i pomidorem? I wreszcie: czy bezglutenowa ciabatta z wędzonym tofu i rukolą może być nazwana kanapką z serem, czy stanowi tylko jej imitację? Z tymi (i podobnymi) problemami borykają się na co dzień filozofowie różnego autoramentu. Zostawimy im roztrząsanie tej kwestii.

W KPPiSie uważamy, że nikomu nie należy odbierać prawa do nazywania swojego posiłku kanapką z serem, dopóki składa się z jakiegoś pieczywa i jakiegoś sera. Jednak naszym zdaniem idealna postać tego dania składa się z białego pieczywa i żółtego sera. Nie musicie się z nami zgadzać, ale uszanujcie to.

O kolorach kalorii

Idealna kanapka z serem posiada niespełna 500 kcal na 100 g. Nadaje się nie tylko na przekąskę, ale również danie główne. Zwłaszcza, że około jedną czwartą stanowią kwasy tłuszczowe. Nasze danie posiada także słuszną ilość białka: około 10 g, co czyni z niego doskonały posiłek wszystkich rzeźbiących swoje mięśnie strongmanów. Jeśli dodamy do tego witaminy: A, B6, B12, a także wapń, żelazo, kwas askorbinowy i magnez, rozumiemy w pełni fenomen tego dania.

Z ketchupem czy bez?

Zanim bezrefleksyjnie skąpiesz bułkę z serem w morzu ketchupu, odpowiedz sobie na kilka pytań: czy warto tak drastycznie przerywać doskonałą harmonię obu składników? Czy to rzeczywiście jest potrzebne? Czy coś zmieni? Czy będziesz dzięki temu szczęśliwszy? Jeśli na choć jedno pytanie odpowiedziałeś twierdząco, droga wolna. Jednak w KPPiSie wolimy bez ketchupu, za to z dużą ilością świeżych ziół.

Pora skończyć z czczymi dywagacjami i dygresjami. Były potrzebne, by zapoznać czytelników z misją klubu, jednak teraz wszystko jest już jasne. Pora podzielić się kilkoma przepisami.